Opowiadania erotyczne

Powrót

0
(0)

Wracała do domu zadowolona. Zaskoczona rozwojem wypadków, jaki kilka dni temu spotkał ją w tym egzotycznym, dla niektórych, miejscu. Gaworzyła z taksówkarzem, od czasu do czasu wybuchała głośnym śmiechem, słysząc „odgrzewane” dowcipy opowiadane przez kierowcę. Samochód zatrzymał się pod jej domem. Wysiadła i natychmiast pobiegła do drzwi. „Powrót do mroźnej Polski, dobrze, że na krótko.” – przebiegło jej przez myśl.

Stojąc pod drzwiami próbowała wydobyć z torebki klucze. Ze środka dochodziło głośne popiskiwanie.

– Jeszcze chwila, zaraz wejdę. – cicho uspokajała Kalę.

Stęsknione psisko skamlało przeraźliwie. W końcu znalazła klucze. Przekręciła zamek w drzwiach i weszła do domu. Suka rzuciła się na nią, wielkim różowym językiem omiatając jej twarz.

– Już dobrze. tfu, już wystarczy. – odpychając psa od siebie, krzyczała, starając się nadać władczy ton swojemu głosowi.

– Teraz pójdę do łazienki i wezmę prysznic. Siedź tu cichutko, wrócę i przygotuję nam coś do jedzenia. Ok.? – z matczyną troską przemawiała do

czworonoga.

 

Weszła pod prysznic, gubiąc ciuchy po drodze. Pierwsze strugi wody spływające po jej nagim ciele przywiodły jej na myśl pokój hotelowy i chwile uniesienia, jakie przeżyła z Agatą. Bezwiednie opuściła ręce w okolice podbrzusza. Zaczęła je delikatnie przesuwać z prawa na lewo, w górę i w dół.

Delikatne głaskanie i tryskająca woda spowodowały, że zaczęła się rozpalać. Jej ręce zsuwały się coraz niżej. Nie błądziły już po podbrzuszu. Ściskała w rękach swój srom. Palce zagłębiała w pochwie. Szybciej, szybciej i szybciej.

Zdjęła słuchawkę z uchwytu i zaczęła nią pocierać swoje łono. Rozchyliła wargi sromowe skierowała strumień wody na łechtaczkę. Cienkie strużki wody przyjemnie masowały jej ciało. Podniecenie powoli mijało. „O nie! Na to sobie nie pozwolę.” Wyskoczyła spod prysznica. Pobiegła do korytarza zostawiając mokre ślady stóp na wykładzinie. Otworzyła walizkę i wyjęła drewniana pudełko. Otworzyła je. Stalowy „przyjaciel” ukazał się jej oczom.

Wzięła go do ręki i delikatnie pocałowała. Wróciła biegiem do łazienki. Zawiesiła słuchawkę i uklękła tak, że woda spływała po jej pośladkach.

Wypięła pupę i rytmicznymi ruchami wkładała dildo do pochwy. Jej ruchy stawały się coraz szybsze. Woda przyjemnie masowała jej pośladki. Czuła, że orgazm zbliża się wielkimi krokami. Ona i jej dildo. Dildo i jej pochwa.

Skurcz mięśni zatrzymał stalowego kochanka w połowie drogi. Ciche westchnienie przeszło w jeszcze cichszy pisk. Trwała tak jeszcze chwilę, sycąc się swoją rozkoszą. Otworzyła oczy. Jej zamglony wzrok padł na uchylone drzwi do łazienki. Stała w nich Kala, z przekrzywionym łbem wpatrująca się w głąb kabiny prysznicowej. Beata uśmiechnęła się do psa.

– Musiałam to sobie zrobić. – powiedziała z zadowoleniem. – Już idę cię nakarmić.

 

Wielki kąpielowy ręcznik owinęła wokół siebie, zawiązując sprytnie węzeł powyżej biustu i poszła do kuchni.

Z lodówki wyjęła saszetkę z porcją karmy dla psa. – Chcesz z kurczakiem, czy może wolisz z kurczakiem? – zapytała patrząc na sukę. Sąsiadka, która opiekowała się mieszkaniem podczas jej nieobecności nie była zbyt dobrym zaopatrzeniowcem. Owszem mieszkanie było posprzątane i utrzymane w jako takim ładzie, ale lodówka. Wrzuciła zawartość saszetki do psiej miski, a dla siebie wyjęła twaróg. Z szafki obok zlewu wzięła słoik z miodem. Pokroiła ser w zgrabne kwadraciki i polała miodem. Wyszła z kuchni do pokoju i wygodnie usadowiła się na kanapie. Sięgnęła po książkę, którą zaczęła czytać przed wylotem.

Sen przyszedł nie wiadomo skąd.

Obudziła się. Było już grubo po 11. Plecy bolały koszmarnie. Miseczka z resztkami sera stała tuż obok łóżka. 

– No to się wyspałam. – powiedziała sama do siebie przeciągając się jak kocur.

Czujne psisko podniosło łeb. Popatrzyło na swoją panią i radośnie zamerdało ogonem.

Wstała z łóżka i nie spiesząc się poszła do kuchni. Usłyszała dzwonek do drzwi. „Któż to może być?” – pomyślała.

Podeszła do drzwi, po drodze zostawiając ręcznik, którym była opasana, zamieniając go na szlafrok. Spojrzała przez wizjer. Twarz po drugiej stronie drzwi wydała jej się znajoma, lecz nie mogła sobie przypomnieć skąd zna tę kobietę.

Otworzyła drzwi.

 

– Dzień dobry. Jestem sąsiadką z 3 piętra, mam na imię Gabryśka. Czy mogłaby mi pani pożyczyć trochę kawy?

– Dzień dobry. Proszę wejść. Zaraz poszukam. Wróciłam właśnie z Chin i jak by to powiedzieć jeszcze się nie poskładałam.

– My z mężem wczoraj wróciliśmy z Alaski i zakupy zaplanowaliśmy na popołudnie, więc jeśli byłaby pani taka miła.

– Piękne okolice. Bywałam tam swego czasu.

– Tak?!? A czym się pani zajmuje?

– Jestem stewardesą.

– Uhm. My z mężem zajmujemy się fotografowaniem. Często nas nie ma. Tym pewnie można tłumaczyć pani zaskoczenie, kiedy ujrzała mnie pani w drzwiach proszącą o kawę.

– No tak. i państwo i ja, ciągle w rozjazdach.

Zaintrygowała ją ta kobieta. Miały ze sobą coś wspólnego i jednocześnie obie prezentowały odmienne osobowości.

– A może razem napijemy się tej kawy? – zapytała.

– Właściwie to z chęcią. Marek jeszcze śpi, więc nie będzie protestował. – rzuciła żartobliwie.

– Świetnie, proszę więc pójść do pokoju, a ja przygotuję kawę.

– Dziękuję.

 

Weszła do pokoju. „Bałagan jak u mnie” – pomyślała, patrząc na nieporządek jaki zostawiła Beata.

Usiadła na fotelu przez szklanym stolikiem.

Po chwili gospodyni przyniosła kawę.

– Proszę bardzo. – powiedziała, stawiając filiżankę naprzeciwko Gabi.

– Dziękuję, pani.

– Och, przestańmy z tymi paniami. Mam na imię Beata.

– Gabryśka, znajomi mówią mi Gabi.

– Miło mi. Opowiesz mi o swojej pracy. No chyba, że nie masz ochoty.

– Nie, czemu, z chęcią opowiem, taka praca wcale mnie nie nuży.

 

Opowiadała jej o różnych miejscach w których była, Beata od czasu do czasu wtrącała, że też tam była. Klimat rozmowy wyraźnie się zmienił, kiedy Gabi wspomniała o jej pobycie w Indiach. Jej opowieść o boginie Kali i tantryzmie wyraźnie odmieniły Beatę. Każde słowo chwytała w locie. Z każdym słowem jej wyobraźnia pracowała coraz szybciej. W myślach przenikały obrazy kobiet, mężczyzn, kobiet i mężczyzn, kobiet i kobiet. I właśnie wtedy ktoś lub coś zatrzymało taki obraz. Widziała to dokładnie, dwie kobiety w miłosnym uniesieniu, ze splecionymi dłońmi i nogami, całowały się. Jej ciało zareagowało natychmiast. Poczuła to przyjemnie ciepło w okolicy podbrzusza. Ten skurcz mięśni w klatce piersiowej. I to niesamowite mrowienie brodawek, domagających się natychmiastowych pieszczot.

Gabi zauważyła zmianę w zachowaniu, wyglądzie swojej słuchaczki. Ciekawiło ją, co będzie dalej. Udając, że niczego nie dostrzega, kontynuowała opowieść.

– Poczekaj chwilę. Muszę pójść do łazienki. – drżącym z podniecenia głosem powiedziała Beata.

Podnosząc się z kanapy, przydepnęła nogą róg szlafroka. Materiał zsunął się odsłaniając lewe ramię i pierś Beaty. Gabi spłonęła rumieńcem widząc podniecenie swojej interlokutorki. Spuściła głowę i zapytała:

– Idziesz coś z tym zrobić?

Beata była zaskoczona. Lekko oszołomiona z podnieceniem i swego rodzaju obawą przed zbliżeniem erotycznym z nowopoznaną sąsiadką. 

– A co chciałabyś mi w tym pomóc? – odparowała.

– Jja. ja nigdy tego z kobietą nie robiłam. – wydusiła z siebie Gabi, czując na policzkach ogniste rumieńce wstydu.

 

Beata usiadła na podłodze, pomiędzy stolikiem i kolanami Gabi. Delikatnie, podtrzymując kciukiem brodę, uniosła jej głowę. Zobaczyła to w jej oczach. Pomimo wstydliwych rumieńców w oczach dziewczyny czaiło się pożądanie. Odchyliła poły szlafroka, który opadł na plecy, zatrzymując się na wysokości bioder. Chwyciła dłoń Gabi i powoli przyciągnęła ją do swojej piersi. Jej delikatne palce dotknęły jej sutka. Nie była w stanie opisać przyjemności, jaką poczuła.

– Przepraszam muszę już iść. Marek pewnie się obudził.

Wybiegła z mieszkania Beaty, zostawiając ją siedzącą przed pustym fotelem. Idąc w pośpiechu po schodach myślała: „Ależ to było niesamowite.”

Jak Ci się podobało?

Kliknij na gwiazdki żeby ocenić!

Ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jeszcze nikt nie ocenił

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *