Opowiadania erotyczne

Pomocna Alicja

5
(1)

Był piątkowy ranek, jak co dzień śpieszyłem się z przygotowaniem śniadania dla Igora. Pośpieszna krzątanina, przerywana gorącymi łykami kawy. Od dobrych ośmiu miesięcy, wszystko – no prawie wszystko było na mojej głowie. Niestety Jolkę jak się okazało pochłonęła praca za granicą, ale Ona nadal utrzymywała i wciąż utrzymuje – że to dla dobra syna, że przecież dzięki temu żyjemy znacznie lepiej.

Miałem duże wątpliwości, bo przecież odkąd awansowałem, ta cała rozłąka wydawała się bez sensowna. Ok, my to my, od kilku lat bardziej żyliśmy obok niż razem. Było mi żal Igora, a od nie dawna było mi brak nawet tego zwykłego wyproszonego seksu!

Ciągły pośpiech, nie wiem jak bym sobie poradził gdyby nie pomoc pani Jadzi. Starsza Pani z ogłoszenia jako pomoc domowa, przychodziła od 3 miesięcy – regularnie co piątek, oraz przed świętami i od czasu do czasu w nagłych potrzebach. Wtedy czekałem już tylko na nią, miała być jak zwykle na 9 i tak do około 16-17. Sprzątała, piekła pyszne bułeczki, przygotowywała zawsze mały zapas domowy obiadków na weekend – odskocznia od fast foodów w tygodniu. Czasem było mi jej żal i jakoś tak głupio, że Ona nam niemal usługuje, w tym wieku i cóż że jej płaciłem. Minęła 9, starszej Pani nie było. Pięć po, dziesięć – cóż, chyba coś jej wypadło, dziwne że tylko nie zadzwoniła. Ubrałem płaszcz i już miałem wyjść, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem, przed drzwiami stała młoda kobieta, tak na oko z 20 lat, drobnej budowy, za to o bujnym biuście. Tak przyciągał wzrok, zwłaszcza przy uroczym głębokim dekolcie w karo.

– Witam, mam na imię Alicja, przyszłam w zastępstwie za ciocię Jadzię – wyciągnęła dłoń w moim kierunku na powitanie.

– Witam, Sławek – chyba bardziej wydukałem niż powiedziałem. Byłem dość mocno zaskoczony, bo o niczym nie wiedziałem, stałem dobre kilka sekund, nie zapraszając jej tylko głupio się gapiąc, aż w końcu oprzytomniałem i spytałem:

– Jak to, w zastępstwie, nic nie wiem, a co z panią Jadzią?

– Ciocia miała mały wypadek, pośliznęła się trzy dni temu tak niefortunnie że złamała nogę. Dzwoniła wczoraj do Pana, ale z tego co wiem, rozmawiała z pana synem, który mówił, że poinformuje Pana o wszystkim.

– Aha, hmm, w takim razie proszę wejść. Tu są wieszaki, zaraz zaprowadzę Cię do kuchni i wszystko ustalimy. Mam nadzieje, że nie pomyśli Pani nic złego ale chyba powinienem skontaktować się z Twoją ciocią, bo złamanie nogi raczej nie wróży jej szybkiego powrotu. A my, bez pomocy sami nie damy sobie rady.

– No tak, ja właśnie chciałabym zaproponować, tzn moja ciocia…że jeśli nie będzie miał Pan nic przeciwko to ja mogę przez ten okres Państwu pomagać.

– AA no to świetnie – uśmiechnął się, nieco bardziej swobodnie, bo Ala wydawała się całkiem sympatyczną i chyba grzeczną dziewczyną i dodał – więc może jakoś sobie w trójkę poradzimy, bo ja mieszkam tu z synem sam od prawie roku i nie mogę jakoś się nauczyć tych wszystkich wybacz jak dla mnie kobiecych czynności.

W tym momencie ze schodów zbiegł Igor, szybko hamując na widok dziewczyny:

– pani Ala? – spytał, nie pewnie

– tak, tak synu pani Ala, ta o której chyba zapomniałeś mi powiedzieć – skwitowałem i puściłem oczko dziewczynie, nie wiedząc czemu. Poczułem jak zrobiło mi się nie co gorąco, chrząknąłem, doprowadzając się do porządku.

Nie dyskutowałem nad tym faktem już zbytnio bo i Igor był niemal spóźniony na lekcje, a i ja sam w zasadzie to byłem już dość sporo spóźniony. Choć akurat mnie nikt zbytnio już nie pilnował. W końcu dotarłem z Alicją do kuchni, sytuacja była już jasna. Pokazałem dziewczynie wszystkie schowki z szmatkami, środkami czystości, odkurzaczem. Oprowadziłem po domu. Ku mojemu zdziwieniu, dziewczyna oświadczyła, że z przyjemnością zajmie się również przygotowaniem kilku potraw. Oferując swą pomoc, przedstawiła dość bogaty wachlarz potraw, czym mnie nie co zaskoczyła.

– muszę powiedzieć, że jestem z lekka zaskoczony, rzadko która dziewczyna w tak młodym wieku, jeśli mogę tak mówić, może pochwalić się znajomością sztuki kulinarnej – z lekka zacząłem ją kokietować

– więc może ja jestem z lekka inna, albo po prostu starsza niż myślisz, tzn niż Pan myśli – uśmiechnęła się dość zawiadacko.

– Chyba nie wypada mi się Ciebie pytać o wiek, ale, ale wiesz nie dał bym ci więcej niż 21. Wybacz mogę pozwolić sobie mówić Tobie po imieniu, zresztą mi też mów po prostu Sławek. – ciągnęłem coraz bardziej swawolnie

– Miło mi Sławku, a tym bardziej miło, że się tak mylisz, bo o wiele bliżej mi do 30-stu niż 20-stu lat. – odpowiedziała.

Rozmowa stała się dużo bardziej swobodna, gdy Igor wyszedł do szkoły, a ja czułem, że dziewczyna nie ma nic przeciwko drobnemu flirtowi. Lecz mimo iż sytuacja stała się całkiem ciekawa i kusząca nie mogłem przesadzać ze spóźnieniem, już prędzej urwać się z pracy, bo szefostwo nigdy nie siedziało dłużej niż do trzynastej. Był już najwyższy czas bym w końcu wyszedł z domu, upewniając się, że wszystkie informacje już przekazałem ubrałem płaszcz i na odchodne tylko oświadczyłem Ali, że wrócę o 15-stej, choć zwyczajowo wracałem około 17-stej.

Dziwnie nie mogłem skupić się w pracy, nie wiadomo czemu po głowie krążyły mi myśli o bujnym, a może nie tyle bujnym co dobrze uwypuklonym biuście Ali i tym przeszywającym spojrzeniu. Niby grzeczne dziewczę, a z drugiej strony tak kuszące. Od trzynastej prawie nic nie robiłem, żeby nie było, że znikam zaraz po wyjściu szefa, odbębniłem jakoś do piętnastej.

Dotarłem do domu, uchyliłem drzwi, dobiegła do mych uszu muzyka. Z reguły zawsze dobiegała mnie cisza, przerywana stukaniem talerzy, czy ewentualnie dźwięk odkurzacza na którym „latała” pani Jadzia. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem Alę. Stała na stołku przy szafkach kuchennych, układając zapomniane i zakurzone buteleczki, słoiczki z samej góry. Chyba mnie nie usłyszała. Jej widok sprawił, że coś w moich spodniach drgnęło, była przebrana niby w „robocze” ciuszki. Lecz jakie…. Obcisłe leginsy 3/4, do tego raczej biodrówki, spod których widać było boczny paseczek czarnych stringów. Ręce zadarte do góry podciągały jej koszulkę, która i tak opadała z jednego ramienia…. Gapiłem się na nią korzystając z jej nieświadomości. Dopiero po kilku chwilach, gdy spostrzegłem że chce zejść ze stołka, powiedziałem szybko „witam ponownie” – rzecz jasna żeby nie było, że się gapie na jej zajebiście kształtny tyłek. Obróciła się i uśmiechnęła do mnie, podszedłem szybko do niej i podałem jej swoją dłoń:

– pomogę ci zejść, bo jeszcze mi spadniesz, nie daj boże coś sobie ty złamiesz i co wtedy ze mną będzie – zażartowałem.

– Haha – zaśmiała się i w tym momencie stołek faktycznie się zachwiał, a Ala wraz z nim. Puściłem jej dłoń i próbowałem ją złapać, lecz wyszło tak, że za moment oboje leżeliśmy na kuchennej podłodze, tzn ja leżałem, bo Ona leżała praktycznie na mnie. Zamiast puścić jej biodra, dalej je trzymałem, z tym że już bez potrzeby. Nie, nie ja nie miałem odwagi na przekór wielkiej ochocie nic robić. Zastygłem. A Ona gapiła mi się w oczy, przez moment po czym nagle pocałowała mnie szybko w usta. Uśmiechnęła się znów i podziękowała za ratunek. Nie protestowałem, a nawet powiedziałem, że to było bardzo przyjemne….

– Tak, mmm, dla mnie też – odpowiedziała, patrząc mi prosto w oczy.

Tego się naprawdę nie spodziewałem, mogłem tylko marzyć, trzymałem praktycznie w ramionach uroczą, drobną i młodą istotkę, która choć wydawała się mi grzeczna, to jak się okazało leciała na mnie. Pocałowała mnie znów, ale tym razem nie było to cmoknięciem, ale nieco dłuższym pocałunkiem. Przymknęła oczy, nie broiłem się, miałem ochotę i to coraz większą. Odwzajemniłem pocałunek i poczułem jej mokre rozchylające się usta. Pozwoliłem sobie na bardziej namiętne i zaborcze wtopienie się w jej usta, a potem wkradłem się w nie swoim językiem, oplatając jej. Nie mogłem uwierzyć w całą tą sytuację. Poczułem jej dłonie, które chwyciły moje ręce. Naprowadziła mnie na swoje pośladki. Ścisnąłem je mocniej i doszło do mnie, że przecież w co niektórych szklanych buteleczkach i metalowych pojemnikach, mogła dostrzec odbijającą się moją postać, która co jak co pożerała ją wzrokiem. Wiedziała doskonale, że jej nie odmówię, a nawet więcej była raczej pewna że ją pragnę.

Miała okrągłe, jędrne pośladki, lecz nie duże – tak jak ona cała, miniaturka z super kobiecym biustem. Była całkowitą odwrotnością mojej żony. Nie żebym miał brzydką żonę. Po prostu moja żona nie miała w sobie nic z kruchości, była jak na kobietę wysoka, a linia jej bioder była równie szeroka jak ramiona. No i nigdy, przenigdy moja żona nie nosiła takich leginsów. Całe szczęście. 😉 Wtedy nie było ani mojej żony, ani syna. Wiedziałem, że w piątki kończy późno, a potem idzie na salę z chłopakami z gimnazjum grać w kosza. Nie zdarzyło się nigdy by wrócił wcześniej niż 19-sta . Byłem oczywiście zadowolony z tego faktu, choć myśl, że dążę właśnie do zdrady w domu, kuchni – „królestwie” mojej żony dziwnie mnie podkręcała. Myślałem „a masz, należy ci się! Ty mnie nie chcesz to nie, twoja strata”.

Całowałem na zimnej posadzce jej usta i szyję. Ala wierciła się na mnie, w sumie wspięła się na mnie, podciągnęła, tak że w końcu jej biust znalazł się na wysokości moich ust. Zanurzyłem w nich swoją twarz, uderzył we mnie zapach perfum, świeżo-owocowy. Całowałem zachłannie i lizałem jej skórę na biuście, w końcu pomogłem sobie dłońmi i wydobyłem jedną, a potem drugą pierś z jej stanika. Moim oczom ukazały się mocno malinowe, sterczące sutki. Nie wyglądały jak sutki jakiejś małolaty, były stworzone do pieszczenia. Miałem wrażenie, że Ale była mocno pobudzona, jej dekolt był również z lekka zaróżowiony. To było coś cudownego, przestraszyłem się na moment gdy odsunęła się od mnie. Jednak okazało się, iż zrobiła to tylko po to, by pozbawić mnie koszuli. Patrzałem na jej drobne palce, które zwinnie rozpinały guzik po guziki w mojej koszuli, a w końcu opuszczają mi ją na ramiona. Położyła dłonie na moim torsie, spojrzała w moje oczy, uśmiechając się delikatnie. Siedziała okrakiem na mnie, a moja męskość stała od kilku minut już w pełnej gotowości. Zdawałem sobie sprawę, że musi ją uwierać w jej muszelkę, zresztą pewnie dlatego tak ochoczo wierciła się na mnie. Zaczęła mnie głaskać po torsie, brzuchu, wtapiając palce w moje włosy na nich. Obawiałem się, czy nie jest ich za dużo, wtrąciłem:

– gdybym wiedział co mnie spotka, ogolił bym się. Ale cóż, nie miałem nawet odwagi marzyć o takiej dziewczynie jak ty

– nie żartuj – odpowiedziała mi – nie jestem niczym nadzwyczajnym, za to twoje loczki na torsie, są powalająco męskie. Nie znoszę gładkich chłoptasi. – dodała

Zsunęła się ze mnie i przechyliła mnie nieco do tyłu, po czym zaczęła całować i pieścić niesamowicie delikatnie moje ciało. To było fantastyczne doznanie, jeszcze nigdy żadna kobieta nie dotykała mnie w taki sposób, taki jak by chciała ofiarować mi coś wyjątkowego. Chciałem by mnie tak pieściła, a zarazem pragnąłem rżnąć ją od tyłu, tam w kuchni – opartą o kuchenny blat. Było coraz goręcej. Wreszcie poczęła dobierać się do moich spodni, widziałem w jej oczach zachwyt. Teraz widziałem zmianę, jej oczy nie wydawały mi się już tak grzeczne, było w nich coś rozpustnego…Rozpięła mój rozporek, uniosłem do góry pośladki i za moment nie miałem na sobie już spodni…ani bokserek. Byłem nagi, a ona nadal ubrana, jedynie jej piersi pozostawały nagie, wydobyte z dekoltu. Chciałem to zmienić, lecz zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, poczułem jej usta na moim członku. Były gorące i tak mokre. Delikatnie objęły mojego kutasa dość nisko, czułem też powierzchnię jej języka, czułem jak wolniutko przesuwa się w górę i znów w dół. Potem uwolniła na moment mojego ptaszka, by za chwilę uchwycić go za sam czubeczek i jak mały odkurzacz z mocnym ssaniem, zaczęła wsysać go głębiej i głębiej… Myślałem, że eksploduje, oczywiście chciałem, czułem ogromną potrzebę tego – ale z drugiej strony, bałem się, że jeśli nie wezmę jej tego dnia, w tej kuchni – to więcej taka okazja się nie powtórzy. Chwyciłem ją za głowę i przytrzymałem ją:

– przestań, proszę… na chwilę. – poprosiłem. Spojrzała na mnie pytająco – a najlepiej wstań i oprzyj się o szafki

– jak sobie życzysz, mam oprzeć się przodem czy tyłem – spytała, rzucając mi spojrzenie spod rzęs.

– Oprzyj się plecami i stój grzecznie – nakazałem.

Zrobiła według mojego życzenia, jej piersi nadal sterczały wyjęte z bluzeczki. Nie podniosłem się z podłogi, tylko zbliżyłem do niej. Jednym ruchem ściągnąłem z niej leginsy, poniżej kolan. Przez cienki, prześwitujący materiał widać było jej gładko ogoloną cipkę. Zdawało się, bez ani jednego włoska. Czułem jej zapach, chwyciłem dłonią, dotknąłem jej muszelkę przez materiał, przycisnąłem dłonią, wtopiłem palce. Pragnąłem ją lekko ugniatać, dotykać, włożyć w nią palce, język. Przejechałem od łechtaczki do dziurki. Materiał był mokry, odchyliłem go w bok. Z łatwością zanurzyłem w nią od razu dwa palce. Wyjąłem, znów zanurzyłem. Dotknęła dłonią mojej ręki i wepchnęła moje palce jeszcze głębiej. Widocznie lubiła na ostro, czułem się coraz bardziej ośmielony. Postanowiłem pozbyć się również jej majteczek, były zbędne. Mokre i wymięte dołączyły do leginsów, zsunięte na wysokości kolan. Wreszcie wtopiłem się w jej cipkę twarzą, lizało się ją gładko. Rozsunęła lekko nogi, mogłem zarówno posuwać ją palcami i lizać. Poczułem jak wplata palce w moje włosy, jej biodra kołysały się, tak że mój język szalenie wierzgał po jej groszku, wargach. Zaczęła mruczeć jak mały rozkoszny kotek, aż dziwne że takie porównanie przyszło mi do głowy, zważywszy na to, iż nigdy za kotami nie przepadałem. Jednak to mruczenie w kilka chwil zacząłem ubóstwiać. To był inny wymiar, co innego jak odpieprzanie obowiązku małżeńskiego, spuszczanie sobie z krzyża, z świadomością, że moja kobieta ogląda pajęczyny na suficie.

Miałem przeogromną ochotę dać tej dziewczynie niesamowitą rozkosz, czułem jakąś dziwną wdzięczność i ogromne pożądanie…. Nagle odsunęła moją głowę od siebie i szybko odwróciła się do mnie tyłem, łokciami oparła się o blat szafki, stanęła na palcach – wypinając na mnie swoją zaróżowioną dupcie. Pytania były zbędne. Chwyciłem ją za biodra i niczym w masełko zatopiłem się w jej wnętrzu. Była nie duża, teraz w ogóle to widziałem, musiała mocno wspinać się na swoich małych stópkach. Czułem zapach tym razem jej włosów. Cały czas myślałem, że to ja pierwszy eksploduje, lukrując jej pośladki moją spermą. Powstrzymywałem się, gdy nagle mruczenie Ali przerodziło się w głośne – „a, a, aaaa” – poczułem jak jej soki wypływają z jej cipki, spływają po moich jądrach, udach. Jej pochwa pulsowała…. Pchnąłem ją jeszcze kilka razy i z niej wyszedłem. Nie wiedziałem, czy mam dalej ją rżnąć, czy nie….

Odwróciła się do mnie i nieco zasapana spytała:

– czemu przerwałeś Sławeczku

– pomyślałem, że może chcesz chwilę odpocząć – niepewnie odrzekłem

Na co Ona zdjęła leginsy i majtki, które opadły już niżej jej kolan. Oparła dłoń o mój tors i zaczęła mnie pchać do tyłu. Kilka kroków dalej stały krzesła, nie miałem gdzie dalej iść. Usiadłem. Mój kutas stał prężnie, byłem strasznie podniecony. Klękła przede mną i pochłonęła mojego członka do ust, zlizując swoje soki i moją wydzielinę, która obficie wydobywała się na zewnątrz. Gdy to zrobiła, wstała, odwróciła się do mnie tyłem i nadziała się na moją męskość, która wtopiła się w nią po sam trzon. Jęknęła. Podniosła się i znów nabiła się na mnie. Robiła to zachłannie, opierając się dłońmi o moje nogi. Chwyciłem ją za biodra, pomagając jej nadziewać się na mnie. Nabijała się, zataczając kręgi.

– zaraz dojdę Kotku – wymamrotałem.

– Ymm – usłyszałem jedynie rozkoszne jęknięcie, zamiast jakiejkolwiek odpowiedzi. Nabiła się jeszcze trzy razy, chwyciłem dłońmi pod jej pośladkami, nie pozwalając jej na ponowne nabicie się na moją męskość.

Dobrze wiedziała dlaczego. W ekspresowym tempie kucnęła ponownie obok mojego członka i pochłonęła go do ust. Eksplodowałem w nich, czując mocne drgania. Kącikiem ust niewielka ilość mojego nasienie wypłynęła. Przełknęła raz, drugi. A palcem zgarnęła resztę spermy z kącika ust i oblizała….. Takie sceny zawsze myślałem, że zdarzają się jedynie w filmach porno. Byłem w niebo wzięty.

Po wszystkim nie za bardzo wiedziałem jak się zachować. Ala chyba to zauważyła, szybko wskoczyła w leginsy i bluzeczkę. Ku mojemu zdziwieniu nie założyła majtek, tylko położyła je na moim stole w kuchni. Ja również się ubrałem. Nie komentowała zdarzenia, podeszła do kuchenki z talerzem i zaczęła nakładać na niego jakieś danie. Ja też nic nie mówiłem, patrzałem na nią i w dalszym ciągu dochodziłem do siebie. Podała mi danie i powiedziała, że przygotowała dla mnie na zregenerowanie sił witalnych chili z czerwoną fasolą i indykiem. Spojrzała na mnie i spytała:

– smakuje ci równie dobrze jak ja?

– Smakuje prawie tak dobrze jak ty, jest podobnie ostre, ale ty jesteś o wiele bardziej słodka – odpowiedziałem.

– W takim razie chyba przeszłam test na gospodynię domową? – znów spytała

– o tak, jesteś pod każdym względem niesamowicie pomocna Alu… – potwierdziłem. – liczę, że spotkamy się za tydzień, choć nie wiem, czy nie będę potrzebował pomocy jeszcze na początku tygodnia – dodałem…

– Zastanowię się, być może znajdę czas… ale teraz chyba będę się zbierać już do cioci, bo ze złamaną nogą nie za bardzo sobie sama radzi.

Na pożegnanie dostałem soczystego buziaka. W tym samym momencie usłyszałem jak otwierają się drzwi wejściowe. Zrobiło mi się gorąco, zerwałem się na równe nogi. To był Igor, spojrzałem na zegar – no tak wcześnie to już nie było.

– Cześć tato – usłyszałem. Spojrzałem na swój stół i zobaczyłem wilgotne majtki Ali, czym prędzej chwyciłem je i wepchałem sobie w kieszeń spodni. Miałem tylko nadzieję, że unoszący się zapach seksu, nie będzie tak wyczuwalny i oczywisty dla mojego nastoletniego syna.

Nie wiem czy tak rzeczywiście było, w każdym razie spytał mnie tylko jak sprawdziła się nasza nowa pomoc domowa, uśmiechnął się od ucha do ucha i zniknął w swoim pokoju na piętrze… A ja? Od chwili jak zamknęły się drzwi za Alicją, marzyłem o tym by sprawdzić jak solidny jest nasz stół kuchenny w następny piątek.

Jak Ci się podobało?

Kliknij na gwiazdki żeby ocenić!

Ocena 5 / 5. Liczba głosów: 1

Jeszcze nikt nie ocenił

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *