Opowiadania erotyczne

Double penetration

5
(2)

Mateusz:

Wracając z ostatniej imprezy firmowej byłem oszołomiony. Pracowałem w tej firmie już 10 lat i byłem na wielu imprezach, ale ta była wyjątkowa. Wczoraj Wojtek spytał się mnie, czy bym nie wpadł do niego wieczorem na piwo. Pomyślałem: „czemu nie…zabiorę żonę, odpoczniemy od dzieciaków”.

Niestety na darmo zacząłem snuć plan, gdyż zaraz Wojtek dodał, żebym przyszedł bez mojej połówki.

– O co chodzi? Dlaczego mam być bez żony? Przecież zawsze ją brałem ze sobą. Co mam jej powiedzieć? Nie wiem co kombinujesz. Stary o co ci chodzi? – zasypałem go zaskoczony lawiną pytań.

– Wszystkiego się dowiesz jak przyjdziesz. Nic więcej nie mogę ci powiedzieć bo popsułbym niespodziankę. A chyba tego nie chcesz…- odpowiedział Wojtek z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy.

Cóż pomyślałem, że nic się nie stanie jak wyjdę bez niej. Choć raz – zawsze chciała być ze mną. Czy to imprezy firmowe, czy spotkania z kolegami. Musiała być, bo przecież dla niej było oczywiste, że jak ma się żonę – to obowiązkowe jest jej towarzystwo. Dla mnie nie było to takie oczywiste i bardziej dla świętego spokoju godziłem się w większości przypadków. Tym razem z ciekawości zgodziłem się przyjść do mojego kumpla bez żony, a i dla poczucia odrobiny wolności osobistej. Nie wiedziałem co kombinuje Wojtek, ale byłem przekonany że nie do końca „będzie to legalne jak na nasz stan”, zresztą każdy kto choć trochę znał z lekka szaleńczą osobowość mojego kumpla zrozumiał by mnie. W swoim związku zaczynałem również się dusić, czasem trzeba od siebie odpocząć, zresztą co z tego że wciąż byliśmy razem, gdy o bliskości mogłem coraz częściej tylko pomarzyć. Seks raz na tydzień, żona wiecznie zmęczona i zapracowana. Nie mówiąc już o tym, że raczej przestała odczuwać potrzebę dbania o swój wygląd… Postanowiłem skorzystać z oferty i zgodziłem się, dawno marzyło mi się takie męskie spotkanie, odreagowanie od codziennej szarości.

Wojtek:

Zastanawiałem się jak zareaguje Mateusz, przychodząc do mnie na imprezę. Długo się znamy i postanowiłem wykorzystać okazję. Od dawna wspominał mi jak mu się nie układa w związku ze swoją żoną. Cały czas narzekał na klatkę, w której żyje, na brak seksu i znudzenie. Uknułem pewien plan, postanowiłem zadzwonić do Ani. Ania to dobra znajoma mojej żony z dawnych czasów. Ostatnio Ewa przedstawiła mi ją na jakieś imprezie dobroczynnej (udzielamy się charytatywnie) i od tej pory nie mogłem przestać myśleć o penetracji jej cipki. Musiałem znaleźć sposób na pozbycie się żony z domu, co najmniej na ten wieczór. Już jakiś czas temu nawiązałem kontakt z Anią, oczywiście telefoniczny. Ale im dłużej do siebie pisaliśmy tym większe ciśnienie we mnie rosło. Ania była inna niż nasze żony. Serce miała też rzecz jasna dobre i to nie tylko dla uciśnionych ludzi – ale też dla wygłodniałych, zaniedbanych mężów. Szybko się o tym przekonałem, nakrywając ją wtedy na owej imprezie charytatywnej w toalecie z pewnym Panem prezesem… Potem do końca spotkania była dla mnie wyjątkowo miła, a pod koniec rozmowy ukradkiem wcisnęła mi w kieszeń karteczkę z swoim numerem telefonu. Telefony, sms-y przestały mi szybko wystarczać. Postanowiłem znaleźć sposób na sfinalizowanie naszego telefonicznego romansiku. Od lat z Ewą nie zabawialiśmy się tak, jak to czyniliśmy kiedyś, w zasadzie tak jak kilka lat przed naszym ślubem. Zanim zaczęliśmy na poważnie ze sobą kręcić.

Bo i owszem, Ewa była niestety kiedyś gorącą babką, której nie przeszkadzało zakańczanie imprezy prawie grupowym seksem, czy wymianą partnerów. Z czasem coraz bardziej wpadaliśmy w standardowy schemat, ale podobno powinienem się cieszyć z choćby standardowego loda. Nie wiem co mnie podkusiło, gdy dwa dni temu zacząłem nawet podpytywać Ewkę czy nie tęskni za grupowymi numerkami i zaborczymi rękoma, więcej niż jednego mężczyzny. Wytrzeszczyła na mnie swoje oczy i krzyknęła niemal, że chyba sobie jaja z niej robię i biorę ją pod siuś. Myślała, że podejrzewam ją o zdradę, a ja nic z tych rzeczy – choć przyznam zastanowiłem się w sumie, dlaczego nigdy taka myśl nie przyszła mi do głowy. Ja po prostu chciałam pobudzić jej wyobraźnię, rozbudzić zmysły i dobrze przy znam się…. Chciałem sobie udowodnić, że nie mam co liczyć na takie seks atrakcje z moją żoną plus ktoś jeszcze, na przykład Mateusz i Ania. Gdy setny raz powtórzyłem, że nie oto mi chodzi, a o przerwanie rutyny, było jeszcze gorzej. Jej oczy zrobiły się jeszcze większe (jak to możliwe??) i cisnęła we mnie poduszką, która dzięki Bogu była pod jej ręką; a nie wazon… „ A co ja ci już nie wystarczam”, „chce ci się legalnej zdrady”, „ty świnio, sprzedałbyś mnie kumplowi by tylko dmuchnąć inną laskę!” – zaczęła krzyczeć, musiałem ją uspakajać, wciskając bajki, że niby chciałem tylko sprawdzić, czy dalej tak jej na mnie zależy i takie tam.

Być może nie udało mi się jej udobruchać, ale za to następnego ranka oświadczyła mi, że ma głęboko gdzieś moje przeprosiny i tłumaczenia, że jedzie do koleżanki na weekend do Krakowa, a o sobotnim dymanku to mogę sobie pomarzyć i co najwyżej zaserwować sobie samoobsługę pod prysznicem. Gdyby wiedziała, jak ułatwiła mi sprawę….

Mateusz:

Nie mogłem zdradzić Baśce, że wieczór spędzę u Wojtka, w zasadzie to miałem niezły orzech do zgryzienia. Wysłużyłem się więc moją trzylatką, która wprost uwielbiała teściową. W każdym razie nakręciłem ją na wyjazd do babci, która co jak co mieszka 60 km od nas… Nasza mała bez matki się nigdzie jednak nie ruszy. A ja zabawiłem się w hipochondryka i udałem że mam biegunkę, nie było to proste, ale cóż… Podziałało – pojechały w końcu same, a ja obiecałem przyjechać po nie następnego dnia zaliczając wspólny obiad.

Upewniwszy się, że moje kobiety są już w połowie drogi, postanowiłem się odświeżyć. Wziąłem szybki prysznic, wskoczyłem w ciemno niebieskie dżinsy, koszulkę bokserkę, oraz ulubioną kurtkę wyszedłem do mojego kumpla, zahaczając po drodze o „żabkę” by kupić parę paczek chipsów, cztery piwa, oraz mieszankę meksykańską warzyw mrożonych i paczkę pikantnych białych kiełbasek; domyślając się, że poza paluszkami słonymi może u Wojtka nic nie być. Gotować nigdy nie lubił, a o nagłym wybyciu jego połówki zostałem poinformowany….

Gdzieś koło 19 byłem na miejscu…

Wojtek

Wewnątrz już prawie się gotowałem, czekając na Anię, która miała zawitać z koleżanką o 18-stej. Dzwonek do drzwi poderwał mnie z fotela, dobry kwadrans po. Otworzyłem drzwi, była sama… Coś tam tłumaczyła jeszcze w progu, że Marlence coś wypadło, nie mogła… ale nic straconego. W zasadzie dotarło do mnie tylko nic straconego, które pragnąłem odczytać jako „jestem gotowa na double penetration” ? gapiąc się w jej wyeksponowany biust.

W końcu ocknąwszy się zaprosiłem ją do środka, uświadamiając sobie, że nie daj boże dostrzeże ją ktoś znajomy.. Mateo jeszcze nie było i byłem pełny nadziei, że nic jemu nie wypadnie. Gdy Ania była tak blisko mnie i w końcu sam na sam, na wyciągnięcie dłoni, to mimo że mój rumak na samą myśl stał na baczność, z lekka brała mnie trema. Nie byłem święty, czatowe romanse, klepanie koleżanek po tyłkach – norma. Jednak jedyną formą zdrady, jakiej do tej pory się dopuściłem było rżnięcie ich w mojej wyobraźni, czyniąc sobie dobrze. Lecz jak mówią, od myśli do czynów jest prosta droga. Wystarczy oswoić się z nimi, potem zaprzyjaźnić, aż w końcu omotać pragnieniem ich spełnienia…..

Poprosiłem ją by się rozgościła, pytając czy woli drinka, czy może piwo. Wybrała to drugie, bez soku, w kuflu owszem. Sączyliśmy więc piwo, próbując nawiązać coś na wzór rozmowy. Była pełna seksu, przekładając nogę przez nogę, uśmiechając się znad tego kufla, to znów nachylając się, jakby nie chcą co ukazując mi swój piękny biust, jak mi się wydawało pozbawiony stanika…

W końcu dzwonek zadzwonił ponownie, to był Mateusz. Z siatką zakupów, z lekka zdyszany. Szybko doszedł do siebie, pozorując jako taką kondycję na widok Ani. Przedstawiłem ich sobie, zaznaczając że miała być z koleżanką, dodając iż jestem przekonany że mimo to jej uroku osobistego wystarczy dla nas obojga…

– Nie z taką ilością samców sobie radziłam – nagle sama rzuciła, przerywając nam, a chyba widząc nasze przeogromne zdziwienie, dopowiedziała: – jako szefowa działu rzecz jasna – i roześmiała się… a my wraz z nią

– Głodnemu chleb na myśli – powiedział Mateusz. – No ale kupiłem co nieco, więc pewną formę głodu zaspokoimy z pewnością.

Podziękowałem Mateo, przeprosiliśmy na kilka chwil Annę i zanieśliśmy zakupy do kuchni.

Mateusz

– Co ty gościu, wykombinowałeś? – zapytałem Wojtasa. A on na to, że jak co? Uroczy wieczór.. I zobaczymy co wyniknie, ale że coś czuje, że na konsumpcji chipsów i mieszkanki meksykańskiej się nie skończy.

I wtedy właśnie weszła Anna do kuchni, proponując nam swoją pomoc. Biłem się na początku z myślami, bo seks wisiał w powietrzu… Jej gesty, uśmiech i erekcja Wojtasa, którą trudno było ukryć mówiła prawie wszystko. Ten fakt dopełniło coś jeszcze. Patrzę, próbując zaspokoić pragnienie kolejnymi łykami piwa, a słodka Anna podchodzi do Wojtka i łapie na moich oczach jego wypukłość przez spodnie, po czym puszcza i przejeżdża dłonią po jego torsie z góry w dół. Potem jak gdyby nigdy nic pyta czy nam nie pomóc… W 20 minut danie jest gotowe, a my idziemy z powrotem do pokoju, tym razem to Wojtas klepie dziewczynę po tyłku. Siadam na kanapie, obok mnie siada Anna, a z drugiej strony zasiada Wojtas. Robi się coraz bardziej gorąco. Nie mam czasu nie myślenie, w zasadzie przez umysł przebiegają mi luźne słowa… „nikt się nie dowie”,”raz się żyje”, „to tylko seks”. Nie mam czasu rozmyślać dalej, bo Anna okazuje się być rzeczywiście bardzo zaradna… Jej dłonie, obie jedna z prawej strony, druga z lewej; naraz zaczynają masował nasze członki… Wojtka nie trzeba prosić, rozpina spodnie i wyciąga swojego fleta na wierzch. Zerkam na niego, wow no jest chłop nawet obdarzony, ale na pewno nie grubszy niż ja w tym miejscu… Przechylam szybko piwo, by alkohol wpłynął dobroczynnie na mnie i moje rozluźnienie. Dodatkowo, by nadmiar emocji i podniecenia, nie spowodował że eksploduje niczym prawiczek.

Ania chyba się zniecierpliwiła, bo sama zabrała się za moje spodnie, momencik i cóż zostałem obnażony. Lecz tylko na kilka chwil, bo ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna nachyla się nad moim instrumentem i pochłania go do ust, czuje jak zachłannymi ruchami liże jego główkę, dotyka i przerywa czubkiem języka pieszczotę, to znów zasysa go, a ciepło oblewa mnie coraz mocniej. Chyba zdaje sobie z tego sprawę bo wkrótce przerywa zabawę ze mną i zaczyna bawić się fiutem Wojtasa. Gapię się i dochodzi do mnie, że ten widok działa równie piorunująco na mnie….

Wszystko stygnie, a Ona zdejmuje obcisłe dżinsy i rozpina kobiecą, idealnie skrojoną koszulę, pod którą ma gołe piersi…. Dobre C, znam ten rozmiar, cudownie wylewający się z pomiędzy palców, które próbują objąć je. Znam, pamiętam i cholernie mi tego brak….

Niżej na jej kobiecości widzę satynowe stringi, z koronką pośrodku. Dostrzegam że futerka w jej intymnym miejscu brak, wydaje się jego całkowity deficyt i nie mam zamiaru narzekać. Szpilki zakłada z powrotem, prawie jak na porządnym pornolu, tylko ona wygląda tak świeżo i niemal niewinnie. Zmieniam zdanie, gdy nakazuje nam klęknąć na podłodze. Staje przed nami w rozkroku i zbliża się łonem do naszych ust. Nagle przyciska głowę Wojtasa do swojej cipki, jego dłonie łapczywie łapią za jej pośladki, a potem zdzierają fikuśne bordowe stringi. Tak…. jest naga, gładka. Patrzę bezwstydnie jak mój przyjaciel penetruje jej muszelkę swoim jęzorem, jak przeciera szlak między jaj wargami. A jej mało….

Wyciąga dłoń i szepcze „choć..”. Domyślam się, zachodzę ją od tyłu, dalej klęczę. Jej seksualny zapach penetruje moje nozdrza, a mój język, próbuje wedrzeć się w tamtej chwili w jej odbyt. Wbijam w jej wnętrze swój palce, choć to złe określenie… wtapiam. Ania miło zaczyna mruczeć, czuje jak po moich zaciśniętych palcach na jej udzie zaczynają spływać jej soki….

Gdy w końcu przerywa nam i znów zaczyna wydawać polecenia. W zasadzie Wojtas ją z lekka uprzedza pozbywając się spodni z kostek i bokserek. Ja posłusznie również pozbywam się resztek ubrań i całkowicie zapominam o resztkach wstydu. Marzę o zatopieniu się już w jej wnętrzu, które prezentuje się naszym oczom. Nabrzmiałe, mokre i rozwarte…. Dzielą nas centymetry i wiem, iż tylko krótkie chwile.

CDN.

Jak Ci się podobało?

Kliknij na gwiazdki żeby ocenić!

Ocena 5 / 5. Liczba głosów: 2

Jeszcze nikt nie ocenił

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *