Opowiadania erotyczne

Rozkoszne tortury

0
(0)

Jeszcze godzinę temu była zdecydowana. Teraz strużki potu sygnalizowały, że nie czuła się pewnie. Kochała sex – anal, oral, nawet fisting; ale wiązanie, bicie, dominacja i ból do tej pory były jej obce. Marzyła jednak o nich już od dłuższego czasu.

 

Na początku te fantazje z lekka ją przerażały, choć z drugiej strony budziły co raz silniejsze podniecenie. Doszło w końcu do tego, że masturbując się, oglądała podniecające filmy BDSM. Czerpała z tego przyjemność i czuła, że w realu będzie to jeszcze bardziej fascynujące. Nie miała męża, nawet chłopaka. Miała na pęczki kochanków. Starannie ich dobierała pod każdym względem. Teraz nie było inaczej. Chciała by był profesjonalistą w każdym calu, by dał jej rozkosz i namiętność.

Marko znała od miesiąca. Czasem wpadał wieczorem i przenosił ją w krainę rozkoszy. Wysoki, mocno zbudowany i silny. Chciała by poczuć jego dominację w każdym calu. Pragnęła być mu uległa. Nie tylko się zgodził ale i ucieszył. Obiecał też, że będzie jego czarnoskóry kolega. To doda spotkaniu pikanterii i tajemniczości. Zgodziła się. Już nie mogła się doczekać umówionego dnia. Była amatorką. I co z tego? Wszystko ma swój pierwszy raz. Umówili się  na znaki, które miała dawać w razie gdyby gra posunęła się zbyt daleko i ból nie był już przyjemnością. Ekscytujące spotkanie i cała jego aranżacja miało odbyć się w specjalnie do tego celu wynajętym pomieszczeniu  – więziennym lochu, sali tortur. Z każdym dniem, który przybliżał ją do umówionej daty, czuła coraz większą ekscytację.

 

Wreszcie nadszedł. Jej muszelka czekała na niezwykłe doznania a jej ciało drżało na samą myśl o wrzynających się w ciało, twardych sznurach, gorącej parafinie i klapsach. Tak to było to na co czekała z takim utęsknieniem. Ale teraz, gdy była już na miejscu dopadł ją niepokój.  Cóż, zgodziła się jednak i teraz nie było odwrotu. Siedziała więc posłusznie na krześle. Czekała. W końcu nadeszła i jej kolej. Została zaproszona do sali tortur. Zaproszona? Źle powiedziane. Nieznany, czarnoskóry mężczyzna  (zapewne kolega, o którym mówił Marko) wepchnął ją tam z impetem – przedstawienie się zaczynało. Była w samej bieliźnie. Czuła chłód surowej konstrukcji wnętrza. Jeszcze nie wiedziała, że zaraz zrobi się naprawdę gorąco. Czarnoskóry podszedł do niej i chwycił za włosy. Krzyknęła i posłusznie udała się za nim. Kazał jej stanąć przy metalowym słupie. Był przejmująco zimny. Jej ciało przeszedł dreszcz. Mężczyzna tymczasem zaczął wiązać z tyłu jej dłonie. Kiedy skończył, rozstawił szerokie jej nogi, przywiązując je do wbitych w podłogę, dużych gwoździ. Jej serce biło coraz szybciej. Czuła, że robi się wilgotna. Wątpliwości zniknęły – już wiedziała, że chce to zrobić.

Czarnoskóry zdarł z niej koronkowy stanik. Jego palce wędrowały po ciele: uciskały piersi, szczypał sutki, najpierw delikatnie, potem coraz mocniej i mocniej. Brał sterczące sutki do ust i delikatnie przygryzał. Jęczała z rozkoszy i bólu. On tymczasem schodził niżej…nożyczkami rozciął jej majtki. Jednym, szybkim ruchem włożył swój palec wskazujący do jej pochwy. Krzyknęła. Nieznany najpierw powoli, potem coraz szybciej odkrywał palcem czeluści jej muszelki. Czuła, że narasta w niej podniecenie. Chciała, żeby już w nią wszedł i energicznymi ruchami dokończył dzieła. Ale to był dopiero wstęp. Całe przedstawienie dopiero się rozpoczynało. Czarnoskóry tymczasem sięgnął po rozgrzaną parafinę. Wskazał na nią palcem. Kobieta kiwnęła głową na znak zgody. Zadrżała. Pierwsza kropelka niepostrzeżenie spadła na jej pierś. Gorąca. Ciałem wstrząsnął dreszcz. Zamknęła oczy.

Nieznajomy nachylił świeczkę. Tym razem na pierś stoczyło się kilka kropel. I znów. Parzyły. Już otwierała usta, by się sprzeciwić, ale czarnoskóry odłożył wosk.  Stanął za nią. Chwycił w swe silne dłonie jej małe piersi. Ścisnął. Wydała z siebie okrzyk. Jeszcze raz. Potem koniuszkami palców szczypał jej nabrzmiałe sutki. Ból mieszał się z rozkoszą. Było jej tak dobrze. Ale chciała więcej. Jeszcze więcej. Z rozkoszą i uśmiechem przyjęła jego następna propozycję. Pragnęła tego. Pragnęła mocnych doznań.

Powoli rozwiązywał jej nogi i ręce. Nie pozwolił jednak długo cieszyć się wolnością. Ruchem głowy wskazał metalowy stolik. Kazał położyć się jej na brzuchu. Nie protestowała. Jej rozgrzanym wcześniej do czerwoności ciałem wstrząsnął przejmujący dreszcz. Zimno. Bardzo zimno. Na chwilę zastygła w zupełnym bezruchu. Wstrzymała oddech. On tymczasem zabrał się do pracy. Związał jej nogi i ręce. Ręce przywiązał do nóg stołu. Jej nogi, zgięte zawisły nad szyją. Pozycja może nie wygodna ale sprawiała jej przyjemność. Podniecona jęknęła cicho. Nasmarował jej ciało oliwką. Była tłusta i niezbyt przyjemnie pachniała, by nie rzec – śmierdziała. Potem uwolnił jej nogi ale nie na długo. Przywiązał je w rozkroku do nóg stołu. Zaczynało się robić naprawdę gorąco. Była już cała mokra – od potu i pożądania, które raz po raz wzdrygało jej ciałem.

 

W pewnym momencie podszedł do niej i dał do ust kulki analne. Jej cipka była wilgotna i czekała niecierpliwie na swego pana ale odbyt potrzebował stymulacji i czarnoskóry doskonale o tym wiedział. Wzięła kulki do ust. Zrobiły się wilgotne od jej śliny. Były duże i okrągłe. Nieznajomy wziął jej i jedna po drugiej wkładał do drugiej dziurki. Wzdychała z rozkoszy. Ale jeszcze przyjemniejsze było ich wyjmowanie. Chciała jeszcze i jeszcze ale pan miał w zanadrzu inną zabawkę. Tym razem nie dostała jej do polizania. Poczuła natomiast doskonale jak w jej odbycie ląduje zimny, metalowy hak. Poczuła nagłe pragnienie spełnienia. Rytmicznymi ruchami poruszała swe ciało, stymulując łechtaczkę. Ale czarnoskóry mocnym klapsem, przerwał tą zabawę. Jeszcze nie teraz. Hak analny przywiązał do jej włosów. Wymuszało to na niej pozycję, w której jej głowa musiała być cały czas odchylona ku tyłowi. Każdy ruch sprawiał ból…ale i przyjemność. Stanął za nią. Wyjął swojego ogromnego członka i powoli zaczął zatapiać się w ciasnej szparce. Była wilgotna i śliska. Bez problemu docisnął go aż do jąder. Jęczała cicho z przyjemności, jaką dawała jej ta zabawa. W pewnym momencie nacisnął hak. Bolało ale tylko przez chwilę. Silniejsza była przyjemność.

 

Wreszcie do Sali wszedł On. Ten, którego znała zaledwie od miesiąca. Wysportowany, z idealnie wyrzeźbioną sylwetką. Musiał być silny. I był. Podszedł do niej. Uśmiechnęła się. Szorstko pociągnął ją za włosy. Teraz zabolało bardziej. Ale cóż – była suką-bezpowrotnie, chciała nią pozostać mimo wszystko. Włożył jej dużego, nabrzmiałego penisa do ust. Nie mogła złapać tchu ale on pchał dalej i dalej aż do gardła. Co jakiś czas pozwalał jej złapać powietrza. Po chwili poczuła smak jego spermy. To już? Pomyślała z nieukrywanym zawodem. Ale to nie był koniec. Znajomy odetchnął chwilę i był znów gotów do działania. Wypięła tyłek. Chciała więcej i więcej. Chciała i dostała. Czarnoskóry rozwiązał ją i pchnął na ziemię. Hak nadal tkwił w jej kakaowej dziurce. Marko położył się na podłodze i przyciągnął ją do siebie. Szybko i brutalnie wszedł w jej mokrą cipkę. Znajomy tymczasem oparł ręce na jej plecach i powoli wsuwał swojego fiuta w jej odbyt. Odchylił hak – nic nie dało. Włożył 2, potem 3 palce – dziurka nie miała ochoty tak łatwo się oddać. Rozejrzał się wokoło w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby mu pomóc.

Jest. Na oliwił dawno nieużywane kleszcze. Powoli wkładał je w odbyt. Były zimne i niezbyt przyjemne. Wwiercał się coraz bardziej i bardziej. Jeszcze chwila i będzie można je rozwierać. Już. Teraz. Bolało coraz bardziej. Zaciskała zęby ostatkiem tchu. Stęknęła. Zrozumiał. Zaczął powoli je rozwierać. Uczucie co najmniej dziwne. Jakby ktoś próbował cię od środka rozciągnąć. Gwałtownie obrócił kleszcze. Krzyknęła. Tego nie było w umowie. To bolało. Wyjął je posłusznie. Czuła się nieco obolała. Ale chciała spróbować. Pierwszy penis wszedł bez problemu w jej zwiedzoną nie raz już jaskinię, drugi chwilę zmagał się z odbytem, lecz po chwili też sobie poradził. Jęczała z rozkoszy jaką dawało jej rytmiczne poruszanie się w jej ciele dwóch członków. Czuła jak naraz poruszają się w niej, jak się ocierają – doznanie było intensywne, odczuwalne w każdym wilgotnym milimetrze jej wnętrza.

 

Spełnienie przyszło niebawem. Znalazła się w krainie rozkoszy. Wiedziała, że musi to kiedyś powtórzyć. Ale teraz delektowała się chwilą. Fala drgań przeszyła jej ciało… Miała wrażenie, jak by cały świat lekko wirował, niczym w upojeniu alkoholowym. Jęki rozkoszy wypełniły po brzegi, zimne wnętrze ponurej sali.

Jak Ci się podobało?

Kliknij na gwiazdki żeby ocenić!

Ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jeszcze nikt nie ocenił

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *