Opowiadania erotyczne

Współlokatorka

4
(1)

Monika podejrzewała od jakiegoś czasu, że to w końcu nastąpi. Musiała poszukać nowego mieszkania. Właściciel jej poprzedniego lokum nie zgodził się na przedłużenie umowy najmu, w wyniku czego musiała zacząć rozglądać się za nowym miejscem, w którym mogłaby zamieszkać.

Warszawa zawsze była miastem drogim do życia, więc przy skromnej płacy w dziale obsługi klienta, choć w dużej zagranicznej firmie, Monika nie mogła sobie na razie pozwoli na samodzielne wynajęcie mieszkania. Zdecydowała się więc poszukać ogłoszeń, w których proponowano wspólny wynajem, co zawsze pozwalało zaoszczędzić sporą sumę pieniędzy.

Zresztą od kilku lat żyła w ten sposób, więc towarzystwo innych osób nie było niej straszne. Miała jedynie nadzieję, że kiedyś wreszcie skończą się chude lata i będzie mogła stanąć na nogi, mogąc samodzielnie wynająć sobie jakiś kąt. A może nawet kupić własne mieszkanie, by w końcu nie być zdaną na łaskę i niełaskę często aż nazbyt kapryśnych właścicieli, którzy swoim lokatorom potrafili skutecznie utrudniać życie. Przejrzała ogłoszenia na kilku serwisach internetowych, dzięki czemu zdobyła parę adresów i numerów telefonów, pod które zamierzała zadzwonić. Pierwsze dwie oferty okazały się nieaktualne, co nieco ją zmartwiło, gdyż zostały zamieszczone na stronie poprzedniego dnia. Oznaczało to, że wiele osób w tej chwili tak jak ona poszukuje nowego mieszkania, przez co najciekawsze mogą być szybko zajmowane. Nie zniechęcała się jednak i dzwoniła do kolejnych osób. W końcu nie miała innego wyjścia, gdyż do końca tygodnia zmuszona była się wyprowadzić z mieszkania, zabierając przy tym wszystkie swoje rzeczy. Tymczasem była już środa, a więc niewiele czasu jej pozostało na przeprowadzkę.

W końcu udało jej się umówić na oględziny mieszkania. Było położne niedaleko centrum miasta, dlatego wiązała z nim duże nadzieje – zamieszkanie w nim oznaczałoby, że jej codzienna droga do pracy znacząco by się skróciła, dzięki czemu zaoszczędziłaby każdego dnia co najmniej pół godziny, które mogłaby spożytkować na znacznie ciekawsze rzeczy niż stanie w brudnym, zatłoczonym autobusie pośród ludzi, którzy nie zawsze pamiętali o kąpieli, nie mówiąc już o dobrych manierach. Udała się więc pod wskazany adres. Gdy dotarła na miejsce, weszła na klatkę schodową starej kamienicy. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze – zaniedbany budynek nie sprawiał wrażenia zbyt przytulnego, ale była dobrze przyzwyczajona do panujących w mieście warunków i nie przesądzała na podstawie tak ogólnego oglądu o całości sprawy.

Kiedy stanęła przed drzwiami i nacisnęła przycisk dzwonka, drzwi otworzył jej około pięćdziesięcioletni mężczyzna, o błyszczącej łysinie otoczonej równie błyszczącymi, nieumytymi włosami, oraz dużym brzuchu wystającym spod `podkoszulka, który niegdyś z pewnością był biały, a obecnie przybrał bliżej nieokreślony kolor.

– Dzień dobry. Przyszłam obejrzeć mieszkanie.

– Aha. Zapraszam do środka – odparł mężczyzna, lekko mlaskając.

Monika weszła do środka. Przedpokój był ciemny, ściany oklejone były wyblakłą tapetą, a na podłodze leżał wytarty chodnik. Poczuła nieprzyjemny zapach unoszący się w powietrzu – jakby ktoś przez ostatnie dwa dni gotował tu duże ilości kapusty.

– Wszystko w mieszkaniu jest. Tu jest wolny pokój – mężczyzna zaprosił ją gestem ręki.

Jej oczom ukazał się dość smutny widok. W wąskim, długim pomieszczeniu nie było żadnych mebli. Podłogę pokrywał zniszczony parkiet, a ściany powoli łuszcząca się, poplamiona tapeta. Monice wydawało się, że w kącie pomieszczenia coś się poruszyło – czy to przebiegł karaluch? Nie była pewna, ale stwierdziła w myśli, że wszystkiego można się tutaj spodziewać. Wiedziała jedno: dzielenie pokoju z licznymi małymi lokatorami, to nie było to, czego potrzebowała.

– W porządku. Widzę, że jest sporo miejsca – nie było to nawet prawda, ale nie wiedziała, jak skomentować ten widok, to było pierwsze, co przyszło jej do głowy.

– Pokażę jeszcze kuchnię i łazienkę.

– Dobrze…

Monika nie miała ochoty dłużej przebywać w tym miejscu, ale stwierdziła, że grzeczność wymaga, by dokonać oględzin do końca. Udając jakiekolwiek zainteresowanie, dotrwała do jego końca.

– Przemyślę Pańską ofertę. Jednak teraz muszę już iść, umówiłam się na oglądanie jeszcze jednego mieszkania. Jeżeli będę zainteresowana pana oferta, odezwę się jeszcze dzisiaj.

Odprowadził ją do drzwi i pożegnał, pociągając przy tym nosem w obrzydliwy sposób. Gdy wyszła z kamienicy, odetchnęła z ulgą. Była to najgorsza wizyta, jaka mogła ją tego dnia czekać. Przynajmniej miała taką nadzieję.

Następne mieszkanie do obejrzenia położone było dwie przecznice dalej. Akurat przejeżdżał autobus jadący w tamtą stronę, toteż wsiadła do niego i przejechała jeden przystanek. Wysiadła i doszła do kamienicy pod wskazanym adresem. Wyglądała na znacznie bardziej zadbaną niż budynek, który odwiedziła poprzednio. Na parterze znajdował się salon fryzjerski, który wydawał się zupełnie porządny, na wyższych piętrach znajdowały się zaś prywatne mieszkania oraz jedno biuro firmy zajmującej się administracją nieruchomościami.

Podeszła do domofonu i nacisnęła przycisk przy numerze 12. Domofon nie wydał żadnego dźwięku, ale po chwili usłyszała delikatny kobiecy głos:

– Słucham?

– Przyszłam obejrzeć mieszkanie. Z ogłoszenia.

– Proszę.

Rozległ się dźwięk otwieranych drzwi i Monika weszła do środka. Po pokonaniu schodów, które zaprowadziły ją na drugie piętro, zapukała do czarnych drewnianych drzwi. Otworzyły się po chwili. Za nimi stała ciemnowłosa, młoda kobieta w jasnym szlafroku. Jej usta umalowane były intensywnie czerwoną szminką.

– Dzień dobry. Zapraszam – uśmiechnęła się i wpuściła do środka Monikę. – Chcesz może herbaty lub kawy – zapytała, gdy ta znalazła się w długim przedpokoju, na którego ścianie wisiało duże, stare lustro.

– Nie, dziękuję.

– Rozgość się. Obejrzyj sobie wszystko dokładnie. Cena jest dokładnie taka jak w ogłoszeniu. Mieszkam tu sama, dostałam to mieszkanie w spadku.

Kobieta poprowadziła ją do salonu. Stało tu sporo mebli w starym stylu, ciężko powiedzieć, czy były to antyki, czy tylko sprzęty na nie stylizowane, ale wyglądały dostojnie i nadawały mieszkaniu dość tajemniczej atmosfery. Jedną ze ścian w całości zajmowała biblioteczka – wielki regał z książkami ciągną się przez całe pomieszczenie.

– To jest pokój dzienny. Mogłabyś z niego korzystać do woli. Niestety nie ma telewizora. Jest za to dużo książek.

Wyszły z pokoju, by wejść do kuchni. Była urządzona skromnie, ale praktycznie. Wszystko znajdowało się na swoimi miejscu, nie było tu niepotrzebnych przedmiotów. Łazienka za to była dość luksusowa. Piękna wanna, jaką rzadko ma się okazję widzieć, stała na podłodze wyłożonej bardzo interesującymi płytkami, które nawiązywały do dawnych wzorów. Pomieszczenie było dobrze oświetlone, co pomagało uwidocznić jego urodę. Następnie przeszły dalej, mijając zamknięte drzwi. Tu mieszkam ja, powiedziała kobieta, wskazując na nie. Gdy znalazły się w następnym pokoju, oczom Moniki ukazał się bardzo przyjemny widok. W pokoju stała szafa, biurko oraz regał. Najciekawszym jego elementem jednak było łóżko z baldachimem. Podeszła do niego i usiadła na nim delikatnie, jakby nieco wstydliwie. Było bardzo miękkie. Kobieta usiadła obok niej i zaraz się położyła.

– Zobacz, jak tu się przyjemnie leży. Myślę, że to łóżko idealne dla ciebie. Będziesz z niego zadowolona.

Monika również położyła się i zaczęła przyglądać się wzorom zdobiącym baldachim. Były bardzo abstrakcyjne, symetryczne. Podobało się jej tutaj. Mieszkanie wydawało się bardzo spokojne, było dobrze urządzone, a właścicielka zrobiła na niej dobre wrażenie. Gdy nagle poczuła jej dotyk na swojej dłoni. Zaskoczona odwróciła twarz w jej stronę. Ta, zamiast wyjaśnień, złożyła delikatny pocałunek na jej ustach. Monika była przerażona obrotem spraw. Nie wiedziała, co się dzieje. Nie potrafiła jednak wydusić z siebie ani słowa, a nawet się poruszyć. Tymczasem kobieta pocałowała ją ponownie, tym razem rozchylając jej wargi językiem.

Monikę przebiegł dreszcz podniecenia. Zaskoczyło ją to. Nigdy wcześniej nie wydawało jej się, że mogłaby zainteresować się kobietą. Owszem, zdarzyło się jej kiedyś całować w przeszłości z koleżanką, jednak była tak pijana, że niewiele z tego wydarzenia pamiętała. Traktowała je raczej jako młodzieńczy wygłup, a nie świadome działanie. Teraz zaś czuła wzbierające pożądanie, które powoli wygrywało z początkowym sprzeciwem. Odwzajemniła pocałunek. Ich języki się splotły i rozpoczęły namiętny taniec. Kobieta gładziła jej twarz dłonią, a ona przesuwała swoją po jej brzuchu, wślizgując się pod szlafrok. Czuła się coraz swobodnie, w ogóle nie zastanawiała się, do czego to wszystko zmierza. Poderwała się na chwilę i ściągnęła z siebie bluzkę. Jej towarzyszka rozpięła swój szlafrok i pozwoliła, by swobodnie z niej opadł. Była całkowicie naga. Monika zaczęła całować jej piersi. Obejmowała je w całości swoimi dłońmi, prowadziła do swoich ust. Delikatnie chwytała wargami jej sutki, pieściła je językiem.

Kobieta rozpięła stanik Moniki i odrzuciła go na bok. Teraz odwzajemniała zadane jej pieszczoty. Zdjęła spodnie ze swojej kochanki i ściągnęła z niej majtki. Obie były już całkowicie nagie. Splotły się w miłosnym uścisku, całując się namiętnie. Pieściły jednocześnie dłońmi swoje ciała, doskonale rozpoznając swoje potrzeby w tej materii. Wyglądało na to, że nie mają przed sobą żadnych tajemnic, a ich pragnienia są doskonale znane. Bez problemu odczytywały drobne znaki wysyłane przez ich ciała, domagające się czułości. Kobieta powoli zaczęła zsuwać się w dół, całując piersi i brzuch Moniki. Robiła to tak długo, aż dotarła do jej łona, które również obdzieliła pocałunkami. Wystawiła język i delikatnie rozchyliła wargi jej cipki. Zaczęła ją delikatnie lizać, wykonując podłużne ruchy wzdłuż całego jej łona, by powoli skracać jej i skupiać się jedynie w okolicach łechtaczki. Teraz wykonywała powoli okrężne ruchy wokół najbardziej wrażliwej części jej kobiecości. Robiła to jednocześnie delikatnie i stanowczo, dokładnie potrafiła dobrać siłę każdego ruchu swojego języka, by zadać swojej kochance jak największą przyjemność.

Monika jęczała cicho, doskonale pieszczona przez swoją partnerkę. Przyjemność dostarczana jej przez te wymyślne ruchy powoli zbliżała ją do szczytowania. Czuła, że orgazm niedługo nadejdzie. Gdy w końcu przyszedł ten czas, poczuła ogromny wybuch rozkoszy, który przetoczył się przez całe jej ciało. Przyjemność eksplodowała głęboko w jej wnętrzu i próbowała wydostać się na zewnątrz.

Opadła bez sił. Była wstrząśnięta ilością wyzwolonej w niej energii. Takiego orgazmu nie przeżyła od bardzo długiego czasu. Może nigdy? Sama nie wiedziała. Nie był to właściwy czas na prowadzenie tego rodzaju rozmyślań. Miała obok siebie kobietę, która dała jej tak wiele przyjemności. Nie chciała pozostać jej dłużna. Przysunęła swoją twarz do jej cipki. Nigdy wcześniej tego nie robiła, miała więc pewne obawy, co też może ją czekać podczas tego rodzaju aktywności. Dlatego pieszczoty rozpoczęła od nieśmiałych pocałunków składanych na jej podbrzuszu. Zeszła nieco niżej, bokiem, całując jej udo, by zaraz przeskoczyć na drugie. Teraz nastał czas, by przejść do sedna. Pocałowała jej cipkę, po czym wsunęła do środka swój język. Swobodnie zaczęła nim pieścić partnerkę, która powoli dawała znaki, że działania Moniki przynoszą pożądany efekt.

Lizała ją powoli, rozkoszując się smakiem, którego nigdy wcześniej nie czuła. Owszem, próbowała czasem swoich palców, którymi robiła sobie dobrze, jednak nie było to to samo, co lizać cipkę innej kobiety. Początkowe obawy szybko odpłynęły, znalazła w tym dużą radość. Teraz robiła to już z pełnym oddaniem i zaangażowaniem. Jej kochanka jęczała głośno, w żaden sposób nie obawiając się przed okazywaniem oznak swej rozkoszy. Monika wsunęła w nią swoje dwa palce i poruszała nimi rytmiczniej, jednocześnie pieszcząc językiem jej łechtaczkę. Wywołało to uśmiech na twarzy jej kochanki oraz coraz głośniejsze pojękiwanie. Obie doskonale wiedziały, czego im potrzeba, potrafiły również dać drugiej to, czego chciała. Istniała miedzy nimi doskonała synergia, nie wiadomo w jaki sposób, ale bez problemu dogadywały się bez słów, jakby to ich ciała wysyłały sygnały mówiąc, jakich pieszczot oczekują.

Głośne „Aaaaa! Aaaaaaa!” wypełniało pokój. Łóżko z baldachimem delikatnie drżało pod wpływem ruchów ich ciał. Namiętność wzięła nad nimi górę, nie wiedziały, gdzie są i co robią, wiedziały jedynie, że chcą, by trwało to wiecznie. Kiedy nadszedł szczyt rozkoszy, kobieta przycisnęła silnie twarz Moniki do swojego łona, jakby chciała ją tam zatrzymać na zawsze, ku wiecznej przyjemności. Z jej gardła wydobył się dziki okrzyk. Kiedy ostatnie fale rozkoszy odeszły, ułożyły się obok się, splatając się w uścisku. Leżały tak przez kilka chwil, oddychając głęboko i ciesząc się ciepłem oraz bliskością swoich ciał. Gdy napięcie opadło, pocałowała delikatnie w usta leżącą obok kochankę. Spojrzała jej głęboko w oczy. Ta zapytała:

– Więc jak, podoba ci się tutaj? Zamieszkasz ze mną?

– Nie wiem nawet jak masz na imię…

– Jakie to ma znaczenie teraz? Czy nie jest ci ze mną dobrze? Sama powiedz – czy to nie było wspaniałe?

– Czy nie było wspaniałe? Hmm, brak mi słów na opisanie tego. Odpowiem ci na wcześniejsze pytanie, jak powiesz mi jak masz na imię choć…

– Basia. – Przez chwilę panowała cisza.

– Basiu… Tak, zamieszkam z tobą.

Monika nie była pewna, co dokładnie przed chwilą się zdarzyło. Wiedziała jednak, że przyniesie to poważne zmiany w jej życiu, a wraz z nimi potężne dawki fizycznej przyjemności. Nie mogła się tego doczekać.

Jak Ci się podobało?

Kliknij na gwiazdki żeby ocenić!

Ocena 4 / 5. Liczba głosów: 1

Jeszcze nikt nie ocenił

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.