• Pomocna Alicja

    Był piątkowy ranek, jak co dzień śpieszyłem się z przygotowaniem śniadania dla Igora. Pośpieszna krzątanina, przerywana gorącymi łykami kawy. Od dobrych ośmiu miesięcy, wszystko – no prawie wszystko było na mojej głowie. Niestety Jolkę jak się okazało pochłonęła praca za granicą, ale Ona nadal utrzymywała i wciąż utrzymuje – że to dla dobra syna, że przecież dzięki temu żyjemy znacznie lepiej.