Cz08272015

Aktualizacja10:26:05 AM

Nocne łowy w „Quo vadisie”

Warszawskie ulice są takie jasne w sobotnie noce – szum, gwar, krzyki, pohukiwanie, płacz i szepty… Mieszanina ludzi, klubów i samochodów. W tym wszystkim wyłaniał się On – wysoki, przystojny, silny, blady i tak cholernie pewny siebie…

San Marino

Zapraszam serdecznie na kolejne pikantne historie z naszego życia erotycznego. W maju wyjechałam z przyjaciółką do Włoch dokładnie do San Marino. Do koleżanki, która osiadła tam na stałe z mężem i załatwiła nam pracę w nocnym lokalu gdzie pracowała. Przed wyjazdem obiecałam mężowi, że jak będzie okazja to porobię sobie na plaży zdjęcia w toplesie Lub inne ;)

Noc za barem


Niedziela, męża nie było, pilny wyjazd a ja nudziłam się jak diabli. Do południa długa kąpiel, zabawa myszką hi hi, która lekko mnie nakręciła.. Telefon do Moni, jak się okazało jechała do swingers clubu X, miała stać za barem, nie mieli personelu, zresztą jak zawsze :-) Żadna z dziewczyn nie mogła się odnaleźć w tym lokalu :-) Jej propozycja bym pojechała z nią spasowała mi i po kilku minutach zadzwonił szef, że podjadą po mnie po osiemnastej.

Odwiedziny sąsiada

Był wieczór. Wieczór jak każdy inny. Siedziałam sama w domu popijając sobie spokojnie winko i nie mając żadnego ciekawego planu na ten wieczór. Trochę to winko otworzyłam z powodu jakiegoś takiego poczucia nudy i niezadowolenia. Wieczór zapowiadał się więc słabo, śpiąco – nudząco. Aż do pewnego momentu, na szczęście.

Rocznica Ślubu

Zapraszam na kolejną historię z naszego życia intymnego. Dla odmiany postanowiłam namówić męża by opowiedział swoimi słowami ostatnią naszą imprezę i to był mój błąd ha ha, bo wszystko musiałam pisać sama, jemu się nie chciało. W związku z tym jak się przejęzyczę w pisowni to sorry :-)

Artykuły A - Z

Tagi