Goście, goście…

Od ładnych kilku lat nie organizowaliśmy żadnej domówki, w zasadzie od czasu gdy kupiliśmy nasz upragniony domek na wsi. Powód był prosty: nasze nowe gniazdko wymagało sporo remontu, ale cały trud był warty zachodu. W końcu mieliśmy swój upragniony zakątek, wykończony tak jak chcieliśmy i należało to uczcić. Tym bardziej że Andrzej i Kinga mieli…